SCAM w Azji

Scam - czyli oszustwo polegające na wzbudzaniu zaufania w celu wykorzystania go do wyłudzenia pieniędzy lub przedmiotów - istnieje obecnie niemal na całym świecie, szczególnie w bardzo obleganych turystycznie miastach. Występuje w różnych odmianach i nasileniu a także w różnych stopniach wyrafinowania i złożoności. Często na danych obszarach pojawiają się charakterystyczne dla danego kraju czy regionu rodzaje Scamu. Jeśli o nich wiemy, znacznie łatwiej będzie nam się przez nimi ustrzec. Poniżaj opisane zostaną najbardziej popularne - choć nie jedyne - metody scamu w Azji  Południowo-Wschodniej.

Scam

Tzw. Majfriend to osoba lokalna, która na tyle dobrze opanowała język angielski, aby w komunikatywny sposób nim operować. Takie osoby są zwykle natrętne, ale z pozoru bardzo przyjacielskie i pomocne - stąd właśnie ich określenie - od nadużywanego zwrotu "my friend" (przyjacielu). Działają różnorodnie, czasem chaotycznie a czasami bardzo profesjonalnie, zręcznie wyłudzając od nas pieniądze lub przedmioty albo po prostu kradnąc je w chwilach naszej nieuwagi.

 

Nieprawdziwe taksówki to zmora turystów podróżujących po krajach takie jak Birma, Tajlandia, Laos czy Wietnam. Aby uniknąć tego oszustwa starajmy się nie łapać taksówek z ulicy, nie jechać bez licznika jeśli nie uzgodnimy z góry ceny. Unikajmy pojazdów nieoznakowanych. Najlepiej zamawiać taksówkę w hotelu lub informacji turystycznej - można wtedy spytać obsługę ile mniej więcej powinien kosztować dany przejazd.

 

Dość często spotykanym i bardzo nieprzyjemnym naciągactwem jest numer na fałszywego policjanta. Taki fałszywy funkcjonariusz zatrzymuje nas pod pretekstem popełnienia jakiegoś wykroczenia po czym wyłudza łapówkę lub dokumenty. Również prawdziwi policjanci lubią „dorobić” sobie na turystach. Podstawiają prostytutki lub przypadkowe osoby, by proponowały turystom sprzedaż np. marihuany, surowo zabronionej niemal w całej Południowej Azji. Jeśli nieszczęsny turysta zdecyduje się na zakup, policjant wyłudza od niego łapówkę w wysokości od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.

Należy uważać na wszelkiego rodzaju usługi. Zdarzają się zawyżone rachunki w restauracjach czy w hotelach. Najlepiej zawsze z góry pytać o cenę i w przypadku usług hotelowych zapisywać ją przy obsługującej nas osobie. Nie należy również ufać osobom oferującym tańszą wymianę waluty – takie „okazje” zwykle kończą się wyjęciem kilkudziesięciu banknotów z przekazywanego nam rulonu waluty.

Często używa się scamów polegających na przekonaniu turysty, że dany obiekt jest zamknięty. Może to być atrakcja turystyczna, przed którą zatrzyma nas osoba w stroju ochroniarza, informując nas o tym, że dziś to miejsce jest zamknięte. Szybko pojawi się również majfriend, usiłujący zaprowadzić nas do innego, równie pięknego miejsca w którym oczywiście zapłacimy kilkakrotnie więcej.  „Zamknięty” może okazać się również hostel do którego ma zawieźć nas taksówkarz, proponując w zamian inne, jak mówi: sprawdzone miejsce. Nie wierzmy w takie przekonania – najlepiej na bieżąco sprawdzać godziny otwarcia i strony internetowe atrakcji turystycznych czy hosteli, tak by nie dać się oszukać i nie przepłacić. Do zatrzymania się w innym hostelu niż planowaliśmy może próbować zmusić nas również kierowca autobusu, zatrzymując się jeszcze przed końcem trasy i twierdząc że jest to ostatni przystanek. W takiej sytuacji najlepiej powiedzieć kierowcy, że wiemy o co chodzi i twardo obstawać przy pozostaniu w autobusie.